Horror? Nie – to rzeczywistość.

Myślę, że życie dzieli się na straszne i żałos­ne. To są dwie ka­tego­rie. Straszne to, no nie wiem, śmier­telne przy­pad­ki, niewi­domi, ka­lec­two. Nie wiem jak so­bie ludzie dają z tym radę, to zadzi­wiające. A żałos­ne są życia wszys­tkich po­zos­tałych. Więc jeżeli jes­teś żałos­ny, po­winieneś być wdzięczny lo­sowi, że jes­teś żałos­ny, bo być żałos­nym to wiel­kie szczęście.
- Woody Allen

Może na początek – jak to mnie uczyli sto lat temu w szkole pisząc rozprawki, czy wypracowania- zacznijmy od definicji. Czym jest horror drodzy państwo?

Każdy nawet jak nie ogląda (czy nigdy nie oglądał)  wie, że HORROR to film o sensacyjnej, pełnej napięcia akcji i niewytłumaczalnych, makabrycznych wydarzeniach. Skąd się wziął? Wywodzi się z angielskiej XIX-wiecznej powieści grozy, zwaną też powieścią gotycką duchów, upiorów i niesamowitych zdarzeń. Ma też związek z demonologią, magią, parapsychologią. Charakterystyczne są dla tego gatunku zjawiska paranormalne, wybujały erotyzm, eksperymenty pseudomedyczne i ekologiczne. Głównym celem tworzenia horrorów jest szokowanie odbiorcy, pobudzenie jego wyobraźni. Wywołanie u widza klimatu grozy, niepokoju lub obrzydzenia i szoku. Głównymi motywami horrorów są zazwyczaj  wampiry, demony, duchy, wilkołaki, nawiedzone budynki, kanibale czy zombie. Horror nie musi jednak zawierać elementów nadprzyrodzonych. Fabuła może być oparta na realnym zagrożeniu i strachu, których głównym motywem są zazwyczaj psychopatyczni zabójcy, gwałciciele, epidemia wirusa, groźne zwierzę, pobicia lub koszmarne wspomnienia/wizje głównego bohatera. Elementem, dzięki któremu można rozróżnić taki rodzaj horroru od thillera, jest poziom przemocy w nim zawarty i liczna obecność scen gore.
Dlaczego? No powiedzcie mi po co tworzy się horrory? Dlaczego są tak popularne? Czy ludzie rzeczywiście tak bardzo lubią się bać? A może wierzą w istnienie owych zjawisk w rzeczywistości i lubią robić z siebie kozły ofiarne? Co nam to daje? Poczucie, że może być gorzej? Przecież to wszystko fikcja literacka. Często makabryczna… krwawa.. ale wizja. Nie rzeczywistość.

Dla mnie zdecydowanie większym horrorem niż ten wyświetlany zarówno na wielkich kinowych ekranach jak i na małych ekranikach telefonów, tabletów itp jest ten, który rozgrywa się w rzeczywistości. W naszych głowach i sercach.  Zastanawialiście się kiedyś co czuje matka, która słyszy od lekarza, że jej dziecko jest śmiertelnie chore? Zastanawialiście się, co czuje taka matka, kiedy musi go pochować? Co czują dzieci w Afryce, kiedy nie maja co jeść ani co pić? Co czuje matka, która nie ma czym nakarmić swoich dzieci bo nie ma pieniędzy.. bo na przykład ma męża tyrana i pijaka? Co czuje wykorzystywana prostytutka, która zbłądziła. Chciała szybko zarobić i się wymiksować z lewych interesów ale z takich interesów nie da się wyjść… Co czują te wszystkie kobiety, które zostały zgwałcone? Albo te, które bardzo chciały mieć dziecko, ale poroniły … albo te, które dokonały aborcji i tego żałują. Co czują ludzie, którzy nie mogą mieć dzieci… Jak czuje się pracownik korporacji mobingowany przez wszechmocnego boga, jakim dla niego jest pracodawca…? Co czuje dziecko, które zostało oddane do sierocińca.. ? Zostało porzucone…? Co czuje morderca? Zarówno ten, który dokonywał seryjnych morderstw z premedytacją, z zimną krwią jak i ten, który dokonał zbrodni przez przypadek? Co czuje człowiek, który w wypadku został kolokwialnie mówiąc „kaleką”? Co czuje ten, który stracił wszystko i wszystkich…? Te i wiele, wiele.. wiele innych pytań zostaną bez odpowiedzi. Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Prawdziwy horror to nie ten, który widzą nasze oczy, ale ten, który zajmuje całą naszą duszę… serce… nasze myśli. Horrorem jest to co dzieje się w naszej głowie. Psychika człowieka jest krucha i może zniszczyć człowieka od środka. To indywidualny horror. Każdy ma swoje problemy (za sobą lub przed sobą) i każdy ma swój thiller, czy horror do odegrania. Według Szekspira „Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają” ze sceny, którym jest życie. Być może życie niektórych przypomina komedie romantyczną, ale każdy z nas ma w nim sceny grozy. Każdy inne. Indywidualne. Może podobne, ale jednak inne.. Kto wyznacza nam role? Kto pisze ten czasem bardziej (a czasem mniej ) makabryczne sceny? Bóg? Fatum? Inny człowiek? A może przypadek?

Jako fanatyczka historii nie raz odnosiłam się do wojen. I tym razem nie będzie inaczej. To był i jest ciągle w mojej podświadomości. To zbiorowy horror. Danego terytorium… Świata. Nas. Co czuli żołnierze pod wodzą  Hitlera, czy ogólnie Trójprzymierza wykonujący makabryczne zbrodnie? Co czuł taki żołnierz rozstrzelający całe rodziny i malutkie dzieci? Mam nadzieje, że nigdy się tego nie dowiem.

Niedziela zawsze jest dla mnie czasem na refleksje. Tak jest i tym razem. Myślałam o moim księciu- małym, słodkim siostrzeńcu. Nie ma w moim życiu ani ważniejszego mężczyzny, ani ważniejszego człowieka. Póki co najmłodszy z rodziny. Pupilek. Słodki. 3letni czaruś. Czaruje wszystkich swoim spojrzeniem, swoim sposobem życia, uśmiechem… mądrością. Śmiesznymi hasłami. Mogłabym bardzo długo pisać o jego zaletach i o tym jak wiele radości wnosi w życie całej rodzinki. Czasem zastanawiam się, czy to pech- klątwa rzucona na rodzinę, czy błogosławieństwo zesłane z góry….

W takim dużym skrócie : Moi dziadkowie urodzili się tuż przed II wojną światową. Babcia wychowana w zimnej ciemnej piwnicy jako malutkie dziecko.. potem wychowywana jako Niemka udawała ją. Blondynce z niebieskimi oczami było łatwo. łatwo było nauczyć się też języka. Dużo gorzej było potem prawie dorosłej już nauczyć się polskiego, czy rosyjskiego… Kilka razy udawała przed żołnierzami niemowę. Kiedy miała 15 lat została zgwałcona… Takie „uroki” wojny. Na owe czasy nie było to nic dziwnego, ale przyniosła tym hańbę całej rodzinie- takie czasy… Jej dziadek okupant jeszcze z pierwszej wojny światowej. Jej ojciec jako chłopak znalazł mine… całe życie był bez dłoni i bez oka… DRAMAT. Horror – jednym słowem. Ta biedna kobieta, o której mówie- moja babcia- pochowała swoją córkę,kiedy ta miała 30 lat. Umarła po długiej chorobie osierocając córeczkę. To co przeżywała ta 7 latka, której zabrano matkę też przeżywała i dalej przeżywa swój horror. na swój sposób. Nie dawno temu pochowałam dziadka… Nie jestem w stanie powiedzieć co było przyczyną zgonu bo lekarka go nawet nie zbadała a on… a dziadek miał nadciśnienie, cukrzycę, raka prostaty, chore nerki… jaskrę, raka odbytu.. oczywiście to były złośliwe odmiany. Wątrobe wypluł tuż przed śmiercią. TO jak on cierpiał.. patrzenie na jego męczarnie… to był nie tylko jego horror,a le nas wszystkich, którzy go kochali, szanowali… którzy byli przy nim i którzy to widzieli… Nie miał w sobie narządu, który nie był zajęty przez nowotwora… Dziadek umarł. Babcia popadła w depresje. Kiedy tabletki zaczęły działać i wszystko wróciło do normy… Mój promyczek. Nasz promyczek trafił do szpitala z podejrzeniem zapalenia płuc. Wszystkim przeszła przez głowę myśl, że to „dziadek przyszedł po swojego ukochanego tak jak ciocia przyszła po dziadka”. Bo umierając ciocia, o której pisałam wyżej powiedziała, że najpierw przyjedzie po niego… Po dziadka. Okazło się, że to nie zapalenie płuc.. nie zapalenie oskrzeli… Ciało obce w płucu? Być może. Rozszerzono diagnostykę. Badano go, ale wszyscy byli spokojni. Dobrej myśli. Nie miał żadnych objawów. Pewnego dnia, kiedy wychodziłam na egzamin minęłam się z mamą w drzwiach. „ma nowotwora” usłyszałam drżący głos mamy. Znieruchomiałam. Jak piszą o tym, że „świat stanął w miejcu…”- przeżyłam to. Świat się zatrzymał. Ogromny ból przeszył mnie całą. Nie wiedziałam czy najpierw pęknie mi serce, czy głowa. Nie pamiętam jak długo z mamą płakałyśmy… Nie pamiętam jak tego dnia dojechałam 40 km w jedną stronę na uczelnie prowadząc samochód. Nie pamiętam jak wchodziłam do sali… Jak to zdałam. Nic nie pamiętam. Oddałabym wszystko. Siebie i wszystko dosłownie byle by to okazło sie pomyłką. Głupim żartem. Wierzyłam w to. Wierzyłam w to, że to pomyłka. Poszłam z siostrzenicą, a starszą siostrą tego brzdąca do dziadka na cmentarz i usłyszłam od tej mądralińskiej „A Sergiuszek? Jaki mu grób zrobimy?” To niby tylko słowa. a wywołały kolejną falę płaczu, żalu i nienawiści. Miłość przywołuje różne uczucia. Miłość wiąże się z ogromnym szczęściem ale równocześnie z ogromnym bólem… Kiedy kogoś się tak bardzo kocha… tak.. Nie jestem w stanie opisać co czułam słysząc lekarza. Tym bardziej nie jestem w stanie opisać co czułam wchodząc na oddział dziecięcej onkologii widząc do okoła chore dzieci.. 12, 10 letnie..  te mniejsze 5,czy 3 letnie i te najmniejsze dzieci… te noworodki zmagające się m.in z białaczką.. To co widziałam w ich oczach i w oczach ich matek… Ten widok mojego księcia nieprzytomnego po zabiegu pod 5 aparaturami… Nie do opowiedzenia. A moja siostra? Nie jestem w stanie sobie wyobrazić przez co przeszła. Co czuła…  po kilku tygodniach na onkologii i wielkim żalu i oswajaniem się z myślą, że to koniec naszej rodziny.. koniec świata i wszechświata. Po tym jak zaczeliśmy się przygotowywac na najgorsze. jak buzowało mi w głowie od pomysłów na szukanie sponsorów na drogie leczenie młodego… ANIOŁ zstąpił na ziemie. Miał 10 guzków w prawym płucu przerzuty do innych organów, płyn w jamie opłucnej i nagle po opróżnieniu płuc z płynu i kilku tygodniach okazało sie, że nie ma przerzutów… potem, że guzków jest mniej a na samym końcu, że to nie nowotwór. Coś innego, czego lekarze nie znają i nie potrafią stwierdzić. Ale najważniejsze, że to coś wyleczalnego… Co prawda siostra wyjechała w góry na 3 miesiące z moim księciem,a le już wrócila. Co 6 tygodni jeździ na kontorle a młody dalej coś tam ma, ale żyje. Biega skacze. SAMODZIELNIE ODDYCHA. Uśmiecha się do mnie czarująco i mówi, że kocha najmocniej na świecie. To co przeżyła moja siostra jest w stanie zrozumiec tylko inna matka w podobnej sytuacji. Ona od pół roku nie przespała ani jednej nocy w całości. Ciągle się boi, że może lekarze znowu się mylą i wyniki nie są coraz lepsze.. że to mu się wróci. Horror przeżył jego ojciec. Zawsze silny a wtedy,… jak dziecko.  Horror przeżyła jego siostrzyczka, która na 3 miesiące została odcięta od matki i brata nie wiedząc do końca co się dzieje… Horror przeżyła moja babcia, której wróciły wspomnienia z poprzednich lat. Horror przeżyła cała nasza rodzina.  Jak oglądamy horror i się boimy często piszczymy, czy chwytamy/ przytulamy osobę, która ogląda to z nami… Zbliżamy się do niej. W tym horrorze jakim jest rzeczywistość też zbliżamy się do osób, które „oglądają” go z nami. Nas jako rodzinę to do siebie zbliżyło jeszcze bardziej. Nauczyło większego szacunku dla dla siebie wzajemnie i dla życia ogólnie. Poczuliśmy ten strach ścisk serca i żołądka.. tą grozę- o to przecież chodzi oglądając horrory. Jednak ja osobiście nikomu tego nie życzę. Te horrory na ekranie są lepsze bo nie dotyczą nas i nie mają niczego wspólnego z rzeczywistością.

IMG_20160606_141443

Snapchat-5366037087834894996IMG_20160517_160316

„Zdro­wie psychiczne i szczęście są niemożliwą kom­bi­nacją. Żaden zdro­wy na umyśle człowiek nie może być szczęśli­wy, gdyż dla niego życie jest real­ne, prze­to widzi, ja­kie jest ono straszne…”

3 comments on “Horror? Nie – to rzeczywistość.
  1. Niestety, często na jednego człowieka/ rodzinę spada taka lawina nieszczęść. Wczoraj z siostrą na cmentarzu myślałyśmy o tym, że w rodzinie mojej mamy też było dużo nieszczęść, chorób, dziwnych wypadków. To pozwala docenić każdą chwilę naszego życia…

    Zapraszam do mnie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>