CHOROBA – wielka niewiadoma

Choroby są po to, by nam przypominać, że nasz kontakt ze światem w każdej chwili może zostać unieważniony

Dziś jest taki dzień, że nie mogę się uczyć. Nie mogę pracować… Nie mogę pisać. A jednak muszę się komuś wygadać. Wygadam się Wam – przypadkowi czytelnicy.

Byłam dziś na onkologii. Pierwszy raz od 2 lat. Pierwszy raz od dwóch lat przechodziłam przez znane mi korytarze… Kiedyś byłam w Instytucie częstym gościem. Kiedy zdałam prawo jazdy moja pierwsza „długa i samodzielna” podróż odbyła się właśnie tu… Męka z zaparkowaniem auta wśród tysiąca innych samochodów. Wartych więcej i mniej pieniędzy od mojego forda… Patrząc po rejestracjach samochodowych – cała Polska się tu zjeżdża. Godziny stania w kolejach.. rejestracja… jedno badanie… drugie badanie…  wyniki… odsyłanie od specjalisty do specjalisty. 8 godzin z życia wyjęte na stanie w kolejkach. Niczym jak za komuny… Onkologia… wielkie słowa.. wielkie budynki.. wielkie i obrzydliwe choroby. Wspaniali specjaliści… Wszystko to w jednym miejscu. Byłam tam pierwszy raz od śmierci dziadka. Wszystko to do mnie wróciło. Wszędzie go widziałam. Podczas jego walki z chorobą wiele razy jeździliśmy na konsultacje, potem na oddział na wizyty.. na kontrole.. Potem nie był już w stanie się poruszać. Choroba mu nie pozwoliła. Jeszcze miesiąc przed jego śmiercią twardo mówiłam wszystkim, że „przecież on z tego wyjdzie- nie ma takiej siły, która pokonałaby mojego dziadka”. A jednak… myliłam się. Choroba wygrała. CHOROBY. Nie miał w swoim ciele zdrowego organu. Wszystkie z możliwych nowotworów sprzysiegły się w jednym człowieku…  Przypomniał mi się ten ból, odświeżyły rany, które nie zdążyły się na dobre zabliźnić.. 2 lata minęły. Tymczasem ja myślałam, że jestem tam z nim…tak jakby to było wczoraj. O ile byłam w stanie opanować łzy o tyle nie mogłam opanować drżenia rąk i szybszego bicia serca.  DZIŚ…  Pojechałam tam dziś z tatą. Wspomnienia z przeszłości, ból i  smutek zmieszał się z dzisiejszym strachem, niepokojem, stresem… Ciężko to opisać. Ci ludzie na korytarzach. Widok dzieci i starców. Choroba dopaść może każdego. Chorują biznesmeni i robotnicy budowlani… urzędnicy, kierowcy, księża… Chorują modelki i adwokaci.. Ba.. chorują nawet lekarze. Nikt nie zna dnia ani godziny.., Nikt nie wie, co będzie jutro.. za godzinę, a co dopiero jaka  będzie przyczyna jego śmierci. A przecież śmierć spotka każdego. Wiem jak komicznie to zabrzmi, ale rodzimy się po to by umrzeć.… Niektórzy przeżyją długie, szczęśliwe chwile.. inni umierają zaraz po urodzeniu… Chorują milionerzy i biedacy. Chorują osoby młode, chorują starsi.. chorują dzieci.. Choroba nie wybiera. Choroba dopada w najbardziej zaskakującym momencie. Chcecie zobaczyć tłum ludzi równoznaczny z tym na dużych koncertach? Jedzcie na onkologie. Wiecie co jest niesamowite? To że nie ważne czy jedzie się o godzinie 8 rano czy o 15 … Nieważne czy w poniedziałek, czy w środę… Tam zawsze jest tłum ludzi… Nigdy nie ma gdzie zaparkować. Rejestracje ciągną się bez końca.. Dopiero, kiedy człowiek to widzi zdaje sobie sprawę jak wiele ludzi cierpi… i to jak bardzo. 

Bogaty… biedny… młody, stary…. Samotny lub nie… wiecie co łączyło tych ludzi? Strach. w oczach każdej osoby przechodzącej przez korytarz bez względu na wiek, płeć, kolor skóry, zawód i zawartość portfela. Wszyscy. Nawet Ci na pierwszy rzut oka aroganccy i zadufani… wszyscy oni mieli w oczach paraliżujący strach połączony z wielką siłą i determinacją. Niepokój połączony z nadzieją. Niepewność. Ciekawe połączenie. Każda z tych osób (bez względu, czy była to osoba chora, czy bliska chorego) może napisać książkę o swoich przeżyciach. Każda z nich będzie równie ciekawa i wzruszająca. Każda z nich. Ludzie udają. Przenoszą się w wirtualny świat selfie, lajków i subskrybcji… Świat bogactwa i diet.  Każdy czasem udaje kogoś kim nie jest. Tam widać ludzi… Prawdziwych. A nie maski. Tam widać jedność tych ludzi. W bólu.. ale jednak. Piękne w tym nieszczęściu jest to, że ból/ cierpienie łączy. Smutek sprawia widok chorych osób i samotnych, a takich nie brakuje.. Błądzących po korytarzach. Chcesz pomóc, ale nie możesz… nie potrafisz.

Nie mogłabym być lekarzem. Bez względu na to jak wiele różnych opinii jest na temat lekarzy… bez względu na zarobki, strajki… bez względu na ich pomyłki (zdarzaja się owszem- kto jest nieomylny?) bez względu na to wszystko to jeden z najpiękniejszych zawodów świata. Nie. to jest najpiękniejszy zawód świata. Supermen, zorro, batman i jeszcze inni herosi znaczą mniej niż lekarze. Przede wszystkim dlatego, że lekarze są prawdziwi i ratują świat każdego dnia.   Ile żyć dziennie zostaje „podarowanych”, czy wydłużonych dziennie np. na onkologii? ile żyć wciągu swojej kariery zawodowej jest w stanie lekarz uratować? Jak silną trzeba mieć psychikę, żeby patrzeć na ten ból innych? Mojemu dziadkowi przy pierwszej wizycie powiedzieli: „to koniec. umrze lada dzień. leczenie nie ma sensu. możemy jedynie wydłużyć mu życie o kilka tygodni może miesięcy ale czy ulżymy w bólu-nie wiem”- tak mówili lekarze. My mimo wszystko do samego końca myśleliśmy, ze pokona choroby. Walczyliśmy… leczyliśmy… co czują ci lekarze?. wiedza, ze robią coś co nie ma sensu… A mimo to dają nadzieje.. robią tak wiele. Szkoda, że często słyszy się na ich temat tak złe opinie. 

I w ciężkiej chorobie tkwi dobro – kiedy ciało słabnie silniej czuje się duszę.”

Zdjęcie0029

” Dlaczego Bóg na najlepszych ludzi zsyła chorobę, smutek i cierpienie…? Bo przecież i na wojnie najbardziej niebezpieczne rozkazy otrzymują najdzielniejsi! „

Snapchat-5995132108531435268

Jedyna siła, która jest w stanie pokonać wszystkie choroby to rodzina! 

4 comments on “CHOROBA – wielka niewiadoma
  1. Trudny temat podjęłaś.. Bo nie jest łatwo pisać o chorobie w ogóle, a szczególnie, kiedy sprawa dotyczy najbliższych. Czasy mamy takie, że na topie jest młodość, piękno, energia – co też jak widać rozumiesz, epatując swoimi wdziękami na stronie głównej ;)

    Dla mnie dużym przełomem w myśleniu o chorobie były lata 2004/2005, kiedy na naszych oczach umierał Jan Paweł II. Mimo głosów, które go krytykowały, namawiały go do ograniczenia aktywności, a nawet do ustąpienia, on nie ustępował. Uważał, że choroba jest tak samo ludzka, jak zdrowie. Człowiek chory nie jest gorszy przez to, że choruje. Czasem, przy niektórych choróbskach, pogarsza się jakość życia, ale choroba nie może człowieka dyskwalifikować. Jak trafnie zauważyłaś, ważną rolę na tym odcinku odgrywają lekarze i rodzina. Trzymam kciuki za twojego tatę!

    • Dziękuję bardzo po raz kolejny – widzę,że mam stałego rozmówcę:)
      Ciężko mi mówić o sprawach tak wysokiej wagi jak śmierć papieża. Kiedy umierał miałam 9 lat – tak miałam 9. Mimo to bardzo przeżyłam jego śmierć. Może dlatego, że przecież jestem najmłodsza w rodzinie – otaczam się wśród samych „starych”. Siostry jeździły na jego pielgrzymki, ja też… choć pamiętam tylko upał i tłum ludzi. Pamiętam, że kiedy emitowali Jego pogrzeb siedziałyśmy we trójkę (z siostrami) przed telewizorem trzymając się za ręce i płacząc jak głupie. Przecież byłam małą dziewczynką… Nie wiem czemu płakałam. Przecież chyba nie rozumiałam wtedy jeszcze tego cudu.. Tego, że to był NASZ papież pod każdym względem. Nie kojarzyłam JEGO mądrych słów, kazań, ani „zbiegów okoliczności” z wydarzeniami historycznymi. Dopiero później, kiedy poznałam historię nabrało to dla mnie większego znaczenia. Dopiero wtedy zaczęło boleć.
      Pierwsze skojarzenie po przeczytaniu tego komentarza to obrazek z demotywatorów, który obiegł chyba cały internet odnośnie papieży „Niemcy pracują do emerytury, a Polacy aż do śmierci.”
      Jego filozofia, że choroba jest tak samo ludzka jak zdrowie bardzo mi się podoba- ” Człowiekiem jestem – nic, co ludzkie, nie jest mi obce
      Lekarze i rodzina- taaak rodzina jest najważniejsza! Jestem młoda (niektórzy tak mówią), jednak czuje się starsza niż pokazuje dowód ze względu na doświadczenia życiowe. Wiele osób mi najbliższych odeszło przedwcześnie i to na moich oczach. Nie boje się śmierci, ani nie boję się choroby. Wierzę, że cierpienie uszlachetnia, a Bóg zsyła na nas tylko taki ciężar jaki jesteśmy w stanie udźwignąć.
      Dziękuję za trzymanie kciuków – przyda się. Także na jutrzejszym egzaminie ;)
      Pozdrawiam

  2. Ciekawe poruszasz tematy, dlatego się odzywam. Lubię kulturalnie pogadać/popisać, bez pyskowki. Powodzenia na egzaminie, nie wiem czego się uczysz ale trzymam kciuki! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>