FATUM

Strach, miłość, przeznaczenie…

PROLOG

Sobota, 4 maja 1998

Godzina 22.45

Było już ciemno. Bardzo ciemno. Prawie czarno. Wieczór ciepły zwiastował piękną pogodę .  Niebo przyozdabiała pełnia księżyca i delikatne gwiazdy. Nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy.  Nagle zerwał  się gwałtowny wiatr.  Lena szła na skróty, przez park, pusty, cichy, ciemny… żywej duszy nie było. Ta cisza doprowadzała ją do obłędu.  Jeszcze bardziej ją zaniepokoiło buczenie sowy i ten świst wiatru. Nagle poczuła za sobą czyjeś kroki. Serce zaczęło jej szybciej bić.  Żałowała, że nie posłuchała siostry i na nią nie poczekała. Co  ona, 14nastoletnia dziewczyna robiła o tej porze sama w ciemnym parku. Mogła chociaż iść naokoło..  Wydawało jej się, że widzi jakieś cienie. Usłyszała sapanie za sobą i coraz wyraźniejsze, coraz szybsze kroki. Przeraziła się. Nie miała jednak odwagi, by się odwrócić.                                                                                                                                                      Nagle podbiegł do niej jakiś chłopak i krzyknął ”znalazłem” dziewczyna nie wiedziałam, o co chodzi, chłopak ją osaczył. Dziewczyna zaczęła biec. Nie wiadomo skąd nagle pojawiło się  3  innych facetów, wszyscy szli w jej stronę. Nagle spostrzegła jak wszędzie jest ciemno, ta cisza i spokój zaczęły ją przerażać jeszcze bardziej niż wczesnej. Nawet sowa już umilkła.  Chłopcy szybko ją dogonili. Schwytali. Związali jej ręce. Całą ją w pasie związali do drzewa i…  zaczęli ja obmacywać, całować, a potem bić. Dziewczyna krzyczała, strasznie krzyczała. Broniła się jak mogła- kopała, gryzła, drapała.. oni byli silniejsi-3 facetów i jedna słaba dziewczyna..  Zawiązali jej chustę na ustach, by nie mogła dalej krzyczeć. Bawili się nią.. długo komentowali jej ubiór, sylwetkę, twarz.. związali jej ręce i przywiązali do drzewa.  Bili ja, całowali na zmianę. Dwóch ją trzymało związaną, a trzeci całował i bil na przemian. Jeden krążył wokół nich i mówił, ze maja przestać, że to nie jest zabawne, klął na nich. W końcu sam dostał od najpotężniejszego.                                                                                                                                          Powoli rozrywali jej koszulkę, buty, rajstopy… Dziewczyna płakała… Jak nigdy płakała… Największy paker dobierał się do spódniczki… aż się dobrał. Najpierw wkładał w nią palce,  a potem… wiadomo. To było traumatyczne przeżycie… Lenka została brutalnie zgwałcona przez 3 facetów. Jeden po drugim. Wszędzie było pełno krwi…

Odgłos syreny policyjnej wystraszyły gwałcicieli.  Najpotężniejszy podszedł do roztrzęsionej, ledwo żywej dziewczyny i powiedział przyciskając jeszcze mocniej za szyje do drzewa:                                                                                                                                         -To jeszcze nie koniec… Znajdę cię i jeszcze się zabawimy!- Powiedział z uśmiechem… i przejechał jej nożem po biodrze.                                                                                                Inny chłopak, który najmniej się udzielał wrócił się i odwiązał jej chustę z  głowy sznur z rak, mówiąc do półprzytomnej dziewczyny z mętnym wzrokiem:                                               -Ja tego nie chciałem, przepraszam… Przepraszam…-po tych słowach uciekł.   Dziewczyna nie wiedziała co się dzieje. Szlochała długo, płakała, cała się trzęsła. Nie mogła złapać tchu.  Zwymiotowała jak tylko odzyskała świadomość.

 

 

 

ROZDZIAL PIERWSZY

Poniedzialek,  29 KWIETNIA2011

10.30

Śledcza Magdalena Marczuk rozejrzała się dookoła.. Miała przed sobą ekskluzywny pokój hotelowy, ofiarę na łóżku, a nieco dalej stal jej partner, Marek Tomczyk, i rozmawiał z zastępcą koronera. Policyjny fotograf i ludzie z ekipy technicznej kręcili się wokół, robiąc to co do nich należało. Wiadomość o morderstwie dotarła do nich równo o 10. Kiedy Magda weszła do pokoju kilka osób skinęło jej głową. Odpowiedziała tym samym i ruszyła w stronę partnera, czując jak jej stopy toną w gęstym, brązowym dywanie..                                                                                                                                  Magda przesunęła wzrokiem po ekskluzywnym wnętrzu, starając się zapamiętać wszystkie szczegóły. Kwiaty w wazonie, czekoladki na stoliku. Niedokończony kieliszek szampana. Piękny zapach kwiatów, których bukietów było aż 4 w tym pokoju ,nie zasłonił zapachu śmierci, który unosił się w powietrzu. Magda nie starała się go uniknąć-była już przyzwyczajona.                                                                                          Magdalena zatrzymała się przy szafie, założyła lateksowe rękawiczki, otwarła drzwiczki szafy, którą przejrzała.                                                                                                                                                                                       -Hej;) – Madzia, obróciła się do Marka i skinęła głową…-Madzia…? –Wołał ją dalej. Magda bardzo powoli obróciła znowu głowę w jego kierunku i surowym głosem powiedziała:                                                              -Porucznik Marczuk!                                                                                                                                                              -Przepraszam. Magda, może być?                                                                                                                                        -Może, ale nie pozwalaj sobie na większe zdrobnienia…  –Powiedziała surowo, na co Marek odpowiedział delikatnym uśmiechem.                                                                                                                   Marek ma 30 lat, ale jest baaardzo przystojny. Wszystkie kobiety się za nim oglądają. Przynajmniej te z policji. Wysoki, umięśniony brunet z lekkim zarostem, wiecznie uśmiechnięty… nawet teraz, w sytuacji, gdy stal nad zwłokami, a jego partnerka go karciła za każde słowo uśmiechał się do niej. Byli partnerami od ponad pół roku. Wczesnej Marek pracował w obyczajówce.                                                           Magdalena to urocza 27latka,która po epiozodzie  gwałtu zaczęła edukacje w szkole policyjnej. Dziś jest panią porucznik z wydziału śledczego. Praca z nią nie należy do najłatwiejszych. Była, znana wśród policjantów, szanowana, ale nigdy nie lubiana… Kłóciła się ze wszystkimi. Była niedostępna, nie żartowała jak większość ekipy.                                                                                                                                                                   Jak twierdzili faceci, z którymi wcześniej pracowała Marek miał pecha, że na nią trafił. Mimo to wytrzymał już długo..- ponad 6 miesiecy.                                                                                                                                        Sama już dawno przestała liczyć się z opinia innych na swój temat. Jest jej wszystko jedno kto co i kiedy  o niej mówi. Poza tym doskonale wiedziała, że w tej pracy, w tym wydziale cicha, grzeczna, milutka dziewczynka wpadające w ręce każdego, a raczej w ramiona.. nie miałaby żadnych szans. Musiała walczyć by jej nie zdeptano. Ona nigdy się nie poddawała słabościom nigdy o nich nie mówiła. (Dla kolegów to wiedźma- według nich kobiety dzieli się na : kur** ,lale i wiedzmy.)                    Magda jest dobrą policjantką odnoszącą sukcesy. Bezproblemowo i szybko rozwiązuje sprawy. Nawet jej partnerzy, którzy jej nie lubią muszą to przyznać.                                                                                                   Marek przeszedł przez pokój i stanął pól metra za nią.                                                                                                  -Gdzie byłaś? Przyjęcie już dawno się rozpoczęło-powiedział z uśmiechem amanta.                                            -Czekała aż jej lakier wyschnie-rzucił głupi Lucek, z ekipy technicznej. Magdalena od zawsze miała z nim na pieńku.                                                                                                                                                               -Wal się-mruknęła nieporuszona.-Co się tak szczerzysz?  Pięć metrów dalej leżą zwłoki młodej kobiety.- Marek osępiał.                                                                                                                                                            -Kotku, co ty taka zła..? Nawet sobie pożartować nie można? Prawdę mowie, czyż nie..?- Spytał spoglądając na kolegów Lucek.                                                                                                                                                       -Lepiej mnie nie wkurzaj..-powiedziała zirytowana i zaczęła przeglądać szafę.                                                              -Niezłe ciuszki, co? Myślisz, że to prostytutka?- zaczął Marek stojąc centymetr za nią. Aż zadrżała. Pokój przepełniony zapachem śmierci jak gdyby w jednej sekundzie wyczyścił się z tego odoru, a napełnił cudnym zapachem Marka-jedyne perfumy, które rozpoznawała i które działają na Magdę. Ten facet miał coś w sobie, czego nie dostrzegała w żadnym innym. Z jednej strony podrywacz, nieziemsko przystojny. Mógł mieć każdą i na pewno z tego korzysta. Lubi przecież życie na krawędzi. A z drugiej policjant odnoszący sukcesy, który wzbudza zaufanie innych. I ten błysk w oku…                            Magda cofnęła się.                                                                                                                                                                                  -Nie jesteś specjalnie rozmowna, co?                                                                                                                                        -Nie, nie jestem.- powiedziała bez emocji rozglądając się po pokoju. Zobaczyła za łóżkiem malutką fioletową walizeczkę. Podeszła i zaczęła przeglądać zawartość. Torba wypchana była balsamami, odzywkami, kremami, maściami nawilżającymi, także duże opakowanie tabletek antykoncepcyjnych, parę długich pasków, wibrator, futerkowe kajdanki..                                                                                             „Rozrywkowa panienka, przygotowana na każdą okoliczność..”-pomyślała                                                                                 -Ulala.. ale zestaw. Rozrywkowa panienka.. ciekawe, do czego są te długie atlasowe sznurki…                                 -Nie chcesz wiedzieć..                                                                                                                                                                     -Oj, chce- odpowiedział Marek.                                                                                                                                                                                               -Domyśl się..-powiedziała rozdrażniona, że myślą o tym samym.                                                                                                        -Ja się domyślam, ale nie mam nic przeciwko temu, żebyś mi zademonstrowała;) -powiedział z zalotnym uśmiechem stojąc w drzwiach, przez które Magda chciała przejść. Jego szerokie ramiona zajmowały niemal całą przestrzeń.                                                                                                                                          -To ba być żart?-zmarszczyła brwi                                                                                                                                                       -A co, nie podoba ci się?                                                                                                                                                                  Magda wykonała gest w stronę łazienki                                                                                                                                                       -Chciałabym przejść..                                                                                                                                                                                              Marek zawahal się, a potem przesunął się w bok. Kiedy przechodziła złapał ją za ramie i przytrzymał.      -Zawsze z ciebie taka cholera, Marczuk?                                                                                                                                                     -Taa…-spojrzała wymownie na jego rękę. -Jeśli ci się nie podoba zawsze możesz złożyć podanie o zmianę partnera.-Powiedziała z uśmiechem                                                                                                                                               -Nie chce… –Powiedział cicho i puścił jej ramie.                                                                                                            Magda przeszła do łazienki, a potem znów do pokoju. Kobieta leżała na podłodze. Po wyglądzie widać, że spodziewała się wizyty jakiegoś swojego adoratora. Ubrana w seksowną bieliznę, pończochy, podwiązki przypięte do pasa. Włosy długie, kręcone.. Twarz zsiniała, ale była śliczna.. Około 30 lat. Ładna zadbana..                                                                                                                                                  -Plastikowe cyce, czyli lala..                                                                                                                                                                  -Luceek.! Wyrażaj się.                                                                                                                                                              -Ile pracujesz w policji, Marek?                                                                                                                                        -10 lat.                                                                                                                                                                                   -I jeszcze się nie przyzwyczaiłeś? Mnie to zajęło tydzień. –przerwała na chwile-czego się spodziewałeś, że laska, której zależy  tylko na jednym i ma kasę, by wywalić 250 złotych za nocleg nie będzie miała implantów.. założę się, że miała jeszcze botoks, lifting i inne korekcje… Takie są te lalki. Wiedzmy jak ja są przynajmniej naturalne. I bardziej oszczędne…-wyjęła notes ,w którym zaznaczyła pozycje ciała i ustawienie sprzętów w pokoju. Napisała dokładny czas i datę.

-Co już masz?-spytała Marka                                                                                                                                                               -Nazywała się Joanna Korczak, była modelka. Pokojówka..                                                                                                                 -Dokumenty to potwierdzają?                                                                                                                                                -Oczywiście. Sam sprawdzałem.-udawała, ze nie zauważyła jego irytacji.                                                                                                                     -Co jeszcze?                                                                                                                                                                                          -Pokojówka ją znalazła ,kiedy przyszła posprzątać. Pokój miał się zwolnic o 9. Natychmiast do nas zadzwoniła..                                                                                                                                                                              -Torebka? Portfel? Biżuteria?                                                                                                                                                              -Wszystko jest. Miała przy sobie sporo kasy. Nie zabito jej wiec w celach rabunkowych..                                              -No nie, do cholery! Znała zabójcę i mu ufała. Zaplanowali tu spotkanie, żeby się zabawić.-Rozejrzała się…-to musiał być ktoś z jej sfer. Ktoś bogaty, może bardzo bogaty biznesman, który ma żonę i dzieci i z obawy, że jej powie o ich romansie zabił ją.. Mógł to być przypadek, mógł też to czynić z premedytacja..                                                                                                                                                                                                   -Niezła jesteś. Z prawa jazdy wynika, że mieszka na Żoliborzu. Mam dokładny adres.                                                        -Ma męża?                                                                                                                                                                                              -Obrączki brak…                                                                                                                                                                           -Po co jej obrączka na schadzce z kochankiem, Mark.? Myśl, kochanie..                                                                                    -Kochanie?  -powiedział z szerokim uśmiechem podnosząc i opuszczając brwi.                                                                                     -Może to ciota?-powiedział Lucek..                                                                                                                                        -Słuchaam.?                                                                                                                                                                                  -W sensie, że lesba..-dodał Marek                                                                                                                                         -Jesteście obrzydliwi.                                                                                                                                                                                           -Przecież lubisz takie popieprzone kobietki, co Magda? Może chciałabyś nam cos powiedzieć..? Wyznać..? To dlatego nie masz faceta?                                                                                                                                                     -Po prostu jeszcze się taki nie narodził, co by Magdzie dogodził..- dorzucił Krystian i cała ekipa zaczęła się śmiać, Magda słyszała jakieś szepty, na które nie zwróciła uwagi.                                                                                                                            -I co? Nie zareagujesz? A co jak w wydziale będą  cię lesbą przezywać? –ciągnął Lucek                                                                    -Trudno. Mam gdzieś, jakie kłamstwa ktoś rozpowiada. Uważam, że to obraźliwe określenie, a tobie brak szacunku do drugiego człowieka i taktu…                                                                                                                  -Dobra, Lucek zamknij się już. –Warknął Marek.-Mamy, co robić.-  Lucek jakby poczerwieniał. Chciał coś powiedzieć, ale się wycofał. Kilku ludzi się roześmiało i coś powiedziało. Magda wiedziała, że trzymają stronę Marka-jak zawsze. Chyba mu się od Lucka dostanie…                                                                         -Być może masz racje, ale w grę wchodzi jeszcze inny scenariusz. –powiedział.                                                            -hm?                                                                                                                                                                                             -Może kochankowie chcieli uczcić jakaś rocznice, a tu…                                                                                             -Możliwe. Równie możliwe jest to, że to jej oficjalny partner lub partner jej kochanka, bądź jak sugeruje Lucek kochanki….                                                                                                                                                  -A jeśli facet był żonaty możliwe, że żona go ubiegła..                                                                                                 -Możliwe, ale widzisz te sińce. Prawdopodobnie została uduszona, wątpię, że kobieta miałaby na tyle siły… –Spojrzała w stronę zastępcy koronera.-słuchamy ,Piotruś.. –sądowy patolog                                                          -Nie żyje od 10 może  12 godzin. Uduszono ją, ale to chyba jasne.                                                                                    -Czy przed śmiercią odbyła stosunek? –spytała z nadzieją, że  uda się ustalić DNA sprawcy                                        -Na razie nie wiem. Ma na sobie majtki, ale to o niczym nie świadczy. Spójrzcie na to-blizny po odsysaniu tłuszczu. Robiła sobie także lifting.                                                                                                       -Mówiłam..?! –spojrzała na Marka                                                                                                                                                                                  -ah, te dzisiejsze kobiety. Kiedy będzie wiadomo coś więcej?-spytał Marek                                                                                  -Jutro po sekcji..                                                                                                                                                                               -Jutro?-Oburzyła się Magda.-Chyba żartujesz…                                                                                                                                            -12 trupów czeka. Kolejka jest..                                                                                                                                                             -Jasne-jest kolejka. Nieważne, że śliczna, młoda dziewczyna na widok, której każdemu z was ślinka cieknie została zabita przez kogoś, komu ufała i kto jutro może już być w innym kraju, że zdarzy uciec lub zniszczyć dowody-kolejka najważniejsza..!! -mówiła oburzona coraz głośniej.                                                                              -Dobra, Marczuk. Postaram się zrobić to jak najszybciej. Ale nie zdziw, jak cię obudzę o 2 w nocy..                          -oki, jesteś kochany. Wielkie dzięki-powiedziała z uśmiechem i wyszła.                                                                                              -niesamowita kobieta-szepnął Piotr do Marka.- nie-saaamowita…-oboje patrzyli jak się oddala potakując głową.                                                                                                                                                                                  –No.  Mamy farta. Pośpiesz się. raport ma leżeć  rano na jej biurku-znasz ją.

 

11.40

Marek i Magda rozmawiają z kierownikiem hotelu, który początkowo nie chciał współpracować…                                      -Przykro mi, ale nie wyrażam zgody na przesłuchiwanie ani moich pracowników ani tym bardziej gości.                                                                                                                                                                                          -Nie potrzebujemy zgody. Chcemy tylko listę gości i nagrania z kamer, które oczywiście macie?                                        -Mamy.                                                                                                                                                                                                                               -Gdzie?-drążyła dalej Magda                                                                                                                                                                            -W każdej windzie, na klatce schodowej, na parkingu, przed wejsciami i przednim i tylnim…                                                                                                                      -Czyli ile?                                                                                                                                                                                                                 -35, nie 36 działających kamer w całym budynku..                                                                                                                                          -No to będziemy mieli co oglądać..                                                                                                                                                                         -Nasz hotel dba o wygodę a także o dyskrecje. Nie mogę państwu udostępnić listy gości. W żadnym wypadku. Co do kaset tez nie jestem przekonany. Przychodzą tu rożni ludzie w różnych sprawach. Jest tu wiele bardzo bogatych ludzi, którzy woleliby pozostać anonimowi. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nasz hotel jest także miejscem schadzek kochanków. Gdyby państwo pojechali np.do męża jakieś bogatej kobiety, która się tu zjawia, a on by o tym nie wiedział mogłoby się rozpętać piekło. Chyba wiedzą państwo, o co chodzi..                                                                                                                                    -O dobro i dyskrecje pańskich gości, ale chce zauważyć, że jedna z pana klientek NIE ZYJE!                                               -Tak to niefortunne zdarzenie, ale nie wiem..                                                                                                                            -Niefortunne zdarzenie?- popatrzała na niego ostro i po przerwie dodała.-uważa pan morderstwo za niefortunne zdarzenie?                                                                                                                                                                                         -Źle się wyraziłem. Bardzo mi przykro..                                                                                                                                       -Rozmowa nic nie kosztuje.. Może któryś z pańskich gości widział lub słyszał coś istotnego w sprawie? -Właśnie- poparł ja Marek. Wreszcie!-Wraz z upływem czasu zmniejszają się szanse na wykrycie mordercy…Proszę nam pomoc.-dodał.                                                                                                                                         -nie pomyślał pan, że może to któryś z pracowników?                                                                                                                  -Moich pracowników?! Wykluczone!                                                                                                                                                               -Mają wszędzie dostęp..                                                                                                                                                     -Sprawdzamy wszystkim referencje, są tu kamery, ochrona.. Nie mam wątpliwości. To żaden z moich pracowników.                                                                                                                                                                                    -W pokoju pani Joanny widziałam 5 bukietów. To normalne? Chodzi o to, czy do wszystkich pokoi rozsyłacie kwiaty, czy może zostały przysłane z zewnątrz?                                                                                                    -Pani Joanna była wyjątkowym klientem. Często nas odwiedzała i wiemy czego chciała.. moment..-poszperał w papierach. -Proszę- dodał- Pani Joanna to wyjątkowy gość. W jej pokoju zawsze musiały być 2 butelki szampana , lustro nad łóżkiem-Marek i Magda spojrzeli na siebie wymownie-oraz bukiet świeżych  kwiatów, ale z tego co widzę, zamawiała tylko jeden bukiet. Pozostałe zostały przysłane przez kuriera..                                                                                                                                                                                                    -Mogę –spytała Magda.                                                                                                                                                                            -Proszę-odpowiedział podając jej kartkę.                                                                                                                                           -Często się u was zatrzymywała?- spytał Marek                                                                                                                      -Parę razy w miesiącu.                                                                                                                                                                                   -Z mężem?-drążył Marek.                                                                                                                                                                                   - O ile mi wiadomo to jest, to znaczy była rozwódka.                                                                                                     -Zawsze spotykała się z tym samym mężczyzną?                                                                                                                      -Nie wiem. Nie mieszam się w sprawy swoich gości.                                                                                                       -A, w co się pan miesza?-spytała Magda odrywając się od papierów.                                                                                                            -Słucham?-spytał zaskoczony.                                                                                                                                                                             -Czy rozpoznałby pan któregoś z jej przyjaciół?-zapytała                                                                                                        -Nie.. ja nie. może ktoś z obsługi ..                                                                                                                                                           -Lub z gości..-wtrącił Marek.                                                                                                                                                        -Dobra dam wam te kasety, ale nie listę gości..                                                                                                                  -Możemy załatwić nakaz sadowy.                                                                                                                                                                -Jak go załatwcie zapraszam.                                                                                                                                                       -Gdyby dziennikarze dowiedzieli się o tym morderstwie w tym renomowanym hotelu z pewnością..                  -Pani mi grozi?                                                                                                                                                                                               -Ale z skąd.-wtrącił Marek                                                                                                                                                              -Ufa pan swoim gościom, rozumiem i podziwiam też zaufanie jakim darzy pan pracowników, ale w takim razie kto dokonał się przestępstwa? Smerfy zamknięte w szafie, czy przybysze z innej planety..                  -Mogłaby pani darować sobie ten sarkazm, robię co mogę, by wam pomoc, ale musze również, a raczej przede wszystkim być  lojalny wobec gości.                                                                                                                 -Joanna Korczuk też była pańskim gościem a teraz nie żyje. Została zamordowana w tym panońskim cudownym hotelu. Przyzna pan że dla dziennikarzy to bardzo łakomy kąsek. Mozemy panu zrobić taką reklame..                                                                                                                                                                              -Dziękujemy za rozmowę i dostęp do  kaset. Odwdzięczymy się z pewnością. Do widzenia- powiedzial Marek ciągnąc Magdę za rękę.

 

Za gabinetem dyrektora hotelu.                                                                                                   -Co to miało być do cholery? Już go prawie miałam?                                                               -Co niby miałaś? Kolejnego wroga..? Facet był gotowy założyć nam sprawę w sądzie…         -Ciekawe, o co…                                                                                                                                                                     -Marczuk do cholery jesteśmy partnerami. Mamy się osłaniać, ale przede wszystkim wspierać, pomagać… –Magda była wciąż zdenerwowana. Schodziła ze schodów coraz szybciej, a Marek mówił coraz łagodniejszym głosem-cudownym głosem. Lekko chrapowatym, męskim, niby surowym, ale tak cichym, miękkim i delikatnym..-zdążyłem już zauważyć w jaki sposób przesłuchujesz ludzi i ze przeważnie kłótnią i sarkazmem osiągasz swój cel, ale ten facet jest tak samo uparty i agresywny jak ty. Był gotów wycofać się z tych kaset, a to zawsze coś. Wygląda to na łatwą sprawę-przystanął, ona też.-nie komplikujmy jej. Lista nie jest nam potrzebna. Mamy milion godzin filmu do obejrzenia. Po co tracić czas na kłótnie..?                                                                                                                                                     -Myślałam, że jeszcze przez te kilka dni nauczę cię czegoś i zrobię  coś z ciebie ,ale widzę, że nie chcesz…-przyspieszała, on ja złapał za rękę..                                                                                                                            -Kilka dni?                                                                                                                                                                                       -Nikt nie wytrzymał ze mną dłużej niż pół roku. Nie sadzę by teraz było inaczej..                                                                 -Dlaczego ty podsuwasz swoim partnerom takie pomysły? Ty chyba specjalnie źle się do nich odnosisz, pomiatasz nimi, każesz sobie usługiwać… Chyba nie wiesz, na czym polega partnerstwo. Dlaczego czasem ściągasz tą maskę, dlaczego tylko czasem? Czemu mam wrażenie, że  jesteś zła na wszystkich facetów,a nikt nie może się do ciebie zbliży..                                                                                          –Marek…                                                                                                                                                                                     - Dlaczego  niby taka silna i niezależna a pozwalasz sobie na głupie zżarty ze strony innych? Czemu..?                                                                                                   -Starczy tych pytań. Nie odgrywaj telenoweli tylko chodź. Mamy co robić. Moim czy twoim wozem?                      -Wedle życzenia. Może moim..?                                                                                                                                                             -Tak. Pojedziemy moim. Chodź..                                                                                                                                                                       -Zawsze na odwrót…Nie wytrzymam z Tobą..

 

13.05

Magda i Marek wrócili na komendę. Chcieli zakomunikować szefowi, co mają i poprosić o ludzi do przeglądania nagrań z hotelowych kamer. Przed biurem szefa wyposażona w własne biurko stała sekretarka-jak na sekretarkę przystało ma na imię Kasia. Miła, sympatyczna blondynka, średniego wzrostu. Kobieta ma  czym oddychać.                                                                                                                                               -Cześć, szef u siebie?-zapytała Magda.                                                                                                                                                              -U siebie. –burknęła nie oderwawszy wzroku od swoich paznokci, po czym balon z różowej gumy pękł.                                                                                                                                                                                                                         -Zajęty?- spytał Marek? Kasia połknęła gumę, wyprostowała się i zalotnie uśmiechnęła poprawiając włosy.                                                                                                                                                                                                               -Chwilowo zajęty. Poczekajcie jakieś 5 minut, to dłużej nie potrwa. A co u ciebie Mark?                                                   -Wszystko ok. a u ciebie?                                                                                                                                                             -Dobrze, ale zawsze mogłoby być lepiej, ale dziękuję. To milo, że pytasz;)                                                                                   Magda odwróciła głowę i rozejrzała się po ścianach. Kiedy zakłopotana i lekko rozbawiona Kasią odwróciła się jej oczy spoglądały wprost w oczy Marka. Magda unikała tego wzroku podrywacza. Spojrzała na Kasię, która natomiast maślanymi oczami patrzyła na Marka  jak w obrazek.                                                                                                           -Może poczekamy u siebie..-zaczął Marek.                                                                                                                                                               -Nie to chwilka. Szef zaraz będzie wolny. Macie jakieś plany na weekend? Ja na przykład żadnych, a w clubie 27 zapowiada się fajna imprezka…  -z gabinetu szefa ktoś wyszedł.-teraz możecie wejść.-powiedziała zasmucona, że Marek nie odpowiedział na jaj próbę podrywu.                                                                              -Nie wierze po prostu-powiedziała jakby do siebie Magda, a Marek który to usłyszał zapytał w co nie wierzy.                                                                                                                                                                                                                        -Potem pogadamy. –dzień dobry, szefie…-zaczęli                                                                                                       Koniec końców dostali to czego chcieli-przydzielonych ludzi do pomocy.

15:05

Tyna właśnie weszła do domu i zobaczyła w przedpokoju walizki.                                                                                  -Daniel? Kochanie…-zawołała. –Maks..-jej pies rzucił się na nią. Weszła do kuchni zobaczyła mężczyznę pijącego wodę, który jak tylko ją zauważył odłożył szklankę i rozłożył ramiona.                                                          -Witaj kochanie-pocałował ją delikatnie..                                                                                                                                         -Tak tęskniłam…                                                                                                                                                                                         -Ja również.,.. -zrobił chwile przerwy na pocałunek- ale zaraz to nadrobimy..-powiedział całując coraz gwałtowniej. Zaniósł ja do sypialni.

 

Komenda przy pomorskiej 19:40

Magda przetarła oczy, ziewnęła. Odwróciła się i zauważyła, ze Marek na nią patrzy. „coś za dużo tych Twoich spojrzeń. Za dużo …”-pomyślała                                                                                                                                  -Co jest? -spytała                                                                                                                                                                                   -Zmęczona?                                                                                                                                                                                                        -I to jak.. -ziewnęła. -przepraszam.                                                                                                                                                         -Zaraz wrócę, wybaczysz?                                                                                                                                                                       -Jasne..

Wrócił po 10 minutach z hamburgerami i cola.                                                                                                                     -Hamburger? Cola? O tej porze?                                                                                                                                                         -mówisz jak typowa kobieta. Z obrzydzeniem. Czyżbyś  tak samo dbała o figurę jak te puste lale pokroju naszej ofiary Joanny… Mogłabyś ich 1000 zjeść, a i tak by ci to nie zaszkodziło- powiedział zmieszany, że cos takiego powiedział.                                                                                                                                          -wiesz, że nie o to chodzi. Zjem z przyjemnością. Wielkie dzięki.

 

20:05                                                                                                                                                                            Dzielnica willowa

Martyna  leżała wtulona w ramiona Daniela.                                                                                                                    -Jak podróż?-spytała                                                                                                                                                                -Znośnie. Wiesz, że nie lubię latać, ale akurat ten lot był bardzo przyjemny.                                                 -Musimy się przygotować. W piątek twoje przyjęcie urodzinowe. Jeszcze nie mam dla ciebie prezentu, co chciałbyś dostać..?                                                                                                                                               -Dobrze wiesz, ciebie…-Pocałował ją-na wyłączność!:0                                                                                                    -Za miesiąc nasz ślub..  Będziesz mnie miał, ale nie na własność.                                                                            -To pocieszające.-znów ja pocałował.                                                                                                                                    -Przestań już. Mamy, o czym rozmawiać. Twoi rodzice przyjadą?                                                                                           -Przyjadą. A co się tu działo podczas mojej nieobecności? Jak w telewizji? –powiedział przejeżdżając ręką po jej nagich plecach.                                                                                                                                                                     -Dobrze. Książki świetnie się sprzedają. Program ma coraz większą oglądalność.-Mówiła wiedząc, że Daniel nie chce rozmawiać z rodzicami, z którymi nie miał kontaktu od roku. – Popisałam ostatnia umowę. Jutro dom w Markach należy do nas.                                                                                                                   -Ślicznie to zaaranżowałaś.                                                                                                                                                 -Jeszcze nie widziałeś końcowego efektu. Ogród nie jest skończony, ale mowie ci, że będzie wyglądać bosko.                                                                                                                                                                                -Wiem. W końcu sama go projektowałaś, mój człowieku renesansu..:) nie wiem jak znajdujesz na to czas.                                                                                                                                                                                                -Po prostu jak ciebie nie ma to nie leżę tyle w łóżku.. Obiecaj, że już nigdy nie wyjedziesz na tak długo.    -Obiecuje.                                                                                                                                                                    Martyna Marczuk-poczatkująca gwiazda telewizji. Dobrze znana dziennikarka, aktorka, autorka 2 książek o swoim narzeczonym piłkarzu i życiu z nim, z zawodu jest architekt-wszechstronnie uzdolniona. Wiek-29 lat-jeszcze. Za miesiąc będzie już żoną słynnego piłkarza reprezentacji polskiej – Borysa Boryszewskiego, który kończy swoją piłkarską działalność i rozpacza interesy z rożnymi ludźmi z różnych warstw grup społecznych.-33 lata. -Zaprosiłaś Magdę?                                                                                                                                                              -Oczywiście. Wiem, to twoje urodziny, ale to moja siostra. Musi przyjść. Wkrótce będziemy rodziną. Poza tym dziwne by było, ze dziennikarze przychodzą, a ona nie..                                                                                -Cieszę się, jak długo się nie widziałyście? Co u niej?                                                                                                    -Nie wiem. Praca, praca, praca… sam wiesz.                                                                                                                             -Wiem-nuuuudy.                                                                                                                                                                     -Martwię się o nią. Ma 27 lat i w jej pobliżu żaden facet się nawet nie kreci… nie chce, żeby była sama. Ja mam ciebie i jestem szczęśliwa ona…                                                                                                                              -A ona jest już dorosła i może sama o siebie zadbać- pocałował ją.                                                                                 -Tak, ale to moja mała siostrzyczka, którą zgwałcili na moich oczach..                                                                          -Wiesz, jaki jest wasz problem, że ciągle żyjecie tą chorą historią sprzed 13 lat. Może to faktycznie odbiło się na niej psychice, ale chyba nie jest tak źle. To ty zawsze bardziej się przejmowałaś, martwiłaś. Jej nawet przez moment nic nie było. Poza tym ludzi spotykają większe tragedie. A faceci się do niej nie zbliżają, bo po prostu to diabeł nie kobieta. Zawsze ma o wszystko pretensje, kłóci  się. Może nie ma zamiaru się hajtać? Może boi się, że nigdy wcześniej żaden facet jej nie chciał, z wyjątkiem jakiś młodych nacpanców.. ty jesteś prewna, ze z nią wszystko ok..                                                                  -A co miałoby być nie tak…?                                                                                                                                                                    -Wiesz dobrze..                                                                                                                                                                         -No, nie wiem…                                                                                                                                                                   -Ojeju…. chodzi tu o to, że mam na ciebie ochotę- znów ja pocałował.                                                                      -ale ja nie mam ochoty znowu tego robić…-powiedziała urażona i wstała z łóżka zasłaniając się prześcieradłem. –wszystko toczy się wokół ciebie. Ty chcesz się przenieś do warszawy to wynajmujemy mieszkanie, chcesz mieć domu, to go budujemy. Ustalasz, że jest odpowiednia chwila na ślub to ogłaszasz zaręczyny w tajemnicy przede mną. Obrażasz moja siostrę-mówiła ubierając się za parawanem z boku łózka, Daniel cały czas leżał z tryumfującym uśmiechem.-Wyjeżdżasz na jakieś tajemnicze spotkania na 3-4 tygodnie… dopiero teraz uświadomiłam sobie, ze wyjdę za człowieka, którego nie znam.                                                                                                                                                                                             -Znamy się 4 lata, to sporo…                                                                                                                                             - I co ja o tobie wiem..? Co ty wiesz o mnie? O moich uczuciach? Planach? Oprócz seksu nic nas nie łączy. Nie mamy, o czym rozmawiać…-krzyczała już coraz głośniej ubrała buty, płaszcz i wyszła trzaskając drzwiami. Wychodząc dodala ”pieprzony samolubny seksoholik!”

23:05. Posterunek                                                                                                                                                                   Magda prawie zasnęła. Podniosła jednak głowę i krzyknęła „mam”                                                                                    -Co jest?                                                                                                                                                                                        -Marek, chodz tu…-szybko przyszedł.                                                                                                                              -Spojrz-czas.22.58. facet w windzie. Rusza się jakby miał owsiki w dupie. Jest zdenerwowany. Tylko on wchodził na 6 pietro miedzy 22,a 23:30…                                                                                                                  -Wiem. Widziałam do wcześniej na kasecie z parkingu. Ominął wszystkie kamery.                                                        -to przez tę czapkę i kaptur-w tak ekskluzywnym hotelu maja wyselekcjonowanych klientów. Kapturowce..                                                                                                                                                                     -Wiem, cholera, wiem… Ta czapka.                                                                                                                                        -Nie tylko. Marek. To profesjonalista. Wiedział gdzie są kamery. Wiedział, co robić, wszystko zaplanował. Czyli morderstwo w afekcie odpada… Trzeba się bliżej przyjrzeć jej rodzinie. Co zdobyłeś?                                                                                                                                                                                 -Adresy jej byłych mężów. Załatwimy  to rano. Oboje starsi i bogaci pracowała w klubie nocnym od 15 do 19 roku życia, a potem zarabiała na ”sponsoringu”  w miedzy czasie chodziła na castingi i została wielokrotną miss.                                                                                                                                                                                                 -Norma..                                                                                                                                                                                     -Ta czapka ma barwy Barcy, czy mi się wydaje..?                                                                                                              -FC Barcelona, dokładnie. Ale to nie oznacza..                                                                                                                 -Wiem, może być nawet Chińczykiem. Cholera, no.. Jakim autem przyjechał?                                                             -Czarny kabriolet. Lexus sc430                                                                                                                                          -Niezła bryka. Droga. Da się przybliżyć numery?                                                                                                            -Da się..

-i..?

-Filip sprawdza

-Mam. Ten wóz należy do Eryka Dąbrowskiego, śpiewaka operowego, który uwaga zaginał 2 tygodnie temu…

-Czyli nic nie mamy.-wtrącił Marecki.

-Debil wozi się kradzionymi samochodami i zabija bogate ślicznotki… –wybuchnęła Magda

-Ale nie mam już siły, Marek.. Prześpijmy się, a jutro pogadamy,-powiedziała lekko

-Prześpijmy się brzmi nieźle. Ja i ty?- spytał filip niby żartując. Nikt się jednak nie śmiał. Magda z Markiem tylko na niego spojrzeli karcąc go wzrokiem za jego słowa.

-Magda ma racje. Rano, wyspani, pełni energii inaczej spojrzymy na  sprawę. Pani komisarz, pozwoli pani, ze panią odwiozę bo pani mi jeszcze zaśnie za kierownica-powiedział zwracając się do Magdy. Ta lekko się uśmiechnęła i ziewając rzuciła mu klucze dodając-nie wnoszę sprzeciwu.

-Chyba po raz pierwszy musze to gdzieś zapisać-dodał Marek.

Wyszli z posterunku. Marek otworzył jej drzwi. Zawsze tak robił, gdy jechali gdzieś razem.  Weszli do samochodu, odjechali. Po kilku minutach:

-Piękny wieczór, pełnia. Tak tu pusto. Niesamowite. Madzia, a gdzie ty właściwie mieszkasz? Madzia..?- spytał, ale nie uzyskał odpowiedzi..- śpisz już? –Spała.

Marek zawiózł ją do siebie wziął na ręce. Szedł z nią na drugie piętro, położył ją na sypialnianym łóżku ściągnął z niej płaszczyk i adidasy, chciał ściągnąć pasek z pistoletem, ale Magda się przebudziła i ziewając wybełkotała:

-gdzie ja jestem..?

-u mnie, śpiochu. Nie powiedziałaś gdzie mieszkasz, z żal mi cię było budzić- usiadł na łóżku.

-ale pasek to mi ściągałeś-sama to zrobiła i odłożyła pod poduszkę, do której się przytuliła nawet na moment nie otwarła oczu.

-przynieść ci cos? Piżamę moja może? Picie/ koce..?

-tak mi dobrze…-ziewnęła po czym przytuliła mocno poduszki  i z uśmiechem wybełkotała ”ale ładnie pachnie..:)”

Marek uśmiechnął się i jeszcze chwile siedział patrząc na to jak śpi. Wstał przykrył ją kocem. Długo nie mógł zasnąć. Gdy zamykał oczy widział ją. Marek to typ podrywacza, często zmieniał panienki. Od jakiegoś czasu jednak to się zmieniło. Do Magdy nic nie czuł. Pociągała go fizycznie, jak wiele kobiet ale to wszystko. Poza tym w policji romans z współpracownikiem jest niemożliwy.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>