RECENZJE

W tej zakładce z kolei autorka bloga (czytaj mua) postanowiła umieszczać krótkie recenzje zobaczonych filmów, serialii, czy przeczytanych książek. Serdecznie zapraszam do lekturki

- Wasza Lalita 

Urodzona w nieodpowiednim czasie… 

Jest wiele filmów, które wywarły na mnie wrażenie i mogę z pełną odpowiedzialnością Wam polecić. Jest jednak jeden film, który w szczególności zasługuje na Waszą uwagę. Moim zdaniem w swoim gatunku nie ma sobie równych. To dramat historyczny reżyserii Sofii Coppoli z 2006 roku (czyli nie należy do najnowszych), pt.: „Maria Antonina”. Historia wszystkim (mam nadzieję!) doskonale znana, stawiająca kontrowersyjną królowe Francji,zwaną Madame Deficyt w zupełnie innym świetle. Ubarwiona niezwykle bogatymi dekoracjami oraz humorem postaci.                                                                                               Coppola starała się nam- współczesnym przybliżyć postać rozpuszczonej rozkapryszonej królowej. Odrzeć z salonowych masek i królewskich klejnotów by pokazać osobisty dramat osamotnionej Austriaczki na francuskim dworze, której cały świat wywrócił się do góry nogami. W jednej chwili z 14-letniej swobodnej księżniczki musiała przeistoczyć się w dorosłą Francuzkę, wejść w zupełnie inną kulturę, obyczaje, mode…              Reżyserka chciała nam ją jako tęskniącą za bliskimi, szukająca miłości i zrozumienia kobietę pragnącą tylko jednego- szczęścia, którego i tak nie zaznała. Odrzuconą przez męża oddała się rozrywce i uczyniła z Wersalu jaskinię hazardu. Jako kobietę, którą krytykowano za pochodzenie, wygląd, za to, że jeszcze nie urodziła następcy tronu… Odczuwającą ze wszystkich stron presję. Film opowiada jej historię od podróży do Francji jako delfina aż do wyjazdu do Paryża w 1789 roku. Brak jednak myśli przewodniej filmu, głównego wątku na którym można by się skupić. Ale przecież takie własnie jest prawdziwe życie- brak w nim głównego wątku. Czasem ważne jest tylko co tu i teraz. Nie jest to film historyczny, więc polityki i historii Rewolucji Francuskiej należy uczyć się z innych źródeł.                                                               W rolę głównej bohaterki wcieliła się fenomenalna Kristen Dunst, która rzeczywiście wygląda jak Maria Antonina. Przynajmniej ta znana z ilustracjach w podręcznikach historii. Jej nietuzinkowa gra aktorska pozwoliła nam przenieść się w dawne czasy i zrozumieć ją. Uczucia i nastroje Marii Antoniny jak z książki można było odczytać na twarzy Kristen. Świetnie poradził sobie też wcielający się w postać Ludwika XIV- Jason Schwartzman. Postać przez niego zagrana jest trudna we współżyciu, niezwykle introwertyczna, chociaż z pewnością dobrego serca.                                                                                                                        Film nie jest opowieścią kostiumową w pełnym tego słowa znaczeniu. To barwny kolaż pełen scenograficznych perełek, niekiedy przypominający skomplikowany i długi teledysk bogaty w niezwykłą, bo nowoczesną rockową muzykę, której zastosowanie było strzałem w dziesiątkę. Łagodne gitarowe brzmienia doskonale pasują do opisu dojrzewającej nastolatki, nawet tej XVIII wiecznej. Przez to właśnie film staje się lekki. Ukazany w „Marii Antoninie” przepych wersalskiego pałacu i urządzonych na jego terenie zabaw naprawdę robi wrażenie. Podkreślmy, iż kręcone w autentycznych plenerach. Dekoracje i stroje robią tym większe wrażenie, że ludzie, którzy je noszą są pełni życia, energii i pragnienia. Zazwyczaj filmy kostiumowe pokazują ludzi w taki sposób, że wydają nam się oni dziwacznie ubranymi lalkami i prawie zawsze cechują się powagą. W tym filmie ludzie pozostają ludźmi pomimo gorsetów, absurdalnych fryzur i makijażu.                                  Oglądając „Marię Antoninię” czułam niedosyt. Po zakończonym seansie mamy ochotę na jeszcze. tyle wątków z jej życia i historii rewolucji francuskiej zostało pominiętych, nie wyjaśnionych. Film wart jest obejrzenia i polecenia dalej. Ucząc się o ikonie przepychu, którą niewątpliwie była Maria Antonina, myślałam o niej jak o rozpuszczonej, beztrosko wychowanej, ironicznej, egoistycznej kobiecie, pozbawionej wszelkich wartości, słynącej głównie z zdania „nie mają chleba? To niech jedzą ciastka! „. Tymczasem to była dobra, skromna dziewczyna, która musiała przejść przyspieszony kurs dojrzewania, borykająca się z wieloma trudnościami losu…- po prostu urodzona w nieodpowiednim czasie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>