WAKACYJNA PRZYGODA

PROLOG

21 czerwca 2014, godz. 4.50

Hotel „Park” Dobrodzień

 

Wszedł do pokoju hotelowego numer 12 prowadząc ją za rękę. Wciągnął szybkim, ale delikatnym ruchem do środka, zamknął drzwi na klucz. Przysunął ją do siebie  i zaczął namiętnie całować. Nie mógł oderwać się od jej delikatnych, malinowych ust.

Jej serce latało jak oszalałe. Czasoprzestrzeń zaginęła. Liczył się tylko ON, tylko ta jedna CHWILA, moment. Wiedziała do czego on dąży. Bała się, ale nie jego. Nie bała się seksu, ani nie bała się idealnego mężczyzny, który rzucił ją teraz na łóżko gładząc rękami po jej udach, plecach, dupie… Bała się samej siebie. Bała się, ze mu się odda, że wyjdzie na puszczalską i że już go nigdy więcej nie zobaczy.  Nie mogła tego zrobić. Nie mogła się z nim kochać.  Mimo, ze niczego nigdy bardziej nie pragnęła. Przecież widziała go dopiero drugi raz w życiu..

Tymek zrzucił z siebie koszule i podciągnął do siebie Olę jednym mocnym, stanowczym ruchem. Całowali się namiętnie. Całował ją po twarzy, szyi, dekolcie. Jego ręce zawędrowały w okolice w które nie powinny. Aleksandrze zaświecił się w głowie sygnał ostrzegawczy. Odmówiła mu. Raz, drugi, dziesiąty… Wiedziała, że tego będzie żałować. Żałowała tego już w tej chwili kiedy mówiła „nie”…

 

UWAGA !! Ta burzliwa historia o miłości Kopciuszka i księcia zdarzyła się na prawdę.  Zacznijmy od początku. Pomińmy na razie hotele, spacery, rozmowy na dachu o 5 nad ranem.. pomińmy te cudownie spędzone chwile.. Pocałunki, namiętność… i wróćmy do tego jak to się wszystko zaczęło.

 

ROZDZIAŁ PIERWSZY

sobota, 31.maja 2012 r:

godz. 16:00

Kolejny dzień, kolejna sobota mego życia mija w ten sam sposób. Siedzę przed komputerem w mojej malutkiej, zapiżdziałej miejscowości i nic mi się nie chce. I tak nic nie osiągnę, nikogo nie spotkam w takiej dziurze jak ta. Chciałabym być wyjątkowa, czuć się wyjątkowo… Chciałabym poznać mężczyznę idealnego-taką chodzącą 11 w skali 10cio stopniowej. Chciałabym być bogata, nie martwić się o przyszłość. Chciałabym być popularna i móc spełniać wszystkie swoje zachcianki. Chciałabym coś osiągnąć, coś wielkiego. Problem w tym, że sama za bardzo nie wiem co. Ważne by miało jakiś, jakikolwiek związek ze światem show-biznesu i moją ukochaną Warszawą. Chciałabym, by ktoś we mnie uwierzył. By ktoś oprócz mnie wierzył w to, że wystarczy chcieć, a marzenia same się spełnią…  Marze o Warszawie. Dla mnie to nie tylko stolica naszego pięknego kraju, ale i przede wszystkim stolica telewizji, stolica ŻYCIA- życia nocnego, życia „na bogato”, życia show-biznesu… Być może mam mylne wyobrażenie o tym miejscu. Pewnie to miasto jak każde inne. Nie wiem-nigdy tam nie byłam. Jednak to jest moje marzenie. Ktoś może pomyśleć, że to nic takiego. 288km. To nie jest duży dystans. Wystarczy wsiąść w auto, busa, czy pociąg… Ale ja nie chcę jechać na wycieczkę. Zresztą nawet na to moi zacni rodzice się nie zgodzą. Nawet nie mam pieniędzy na życie w Warszawie.  Chce się tam wyprowadzić i wybudować piękna wille na Żoliborzu, a nie mieszkać w małym miasteczku na Śląsku, które ledwo na mapie Śląska można dojrzeć (bo na mapie Polski to nawet nie jest zaznaczone). Marzy mi się życie tak inne od tego, jakie prowadzą kobiety w mojej rodziny z pokolenia na pokolenie… Czy mi się kiedyś uda? Szczerze wątpię. Jedyne co mam to ten laptop na którym spisuje swoje wypociny. Rodzice ciągle się kłócą, tata co weekend musi być wypity, matka zestresowana.. Dziadkowie chorzy ciągle tylko żądają. „To trzeba zrobić… tamto..” Wszystko ja, a ja przecież jestem zwykłą nastolatką, chce się bawić, chce po prostu żyć. A stan obecny przypomina bardziej wegetacje. A może przesadzam? Może jestem zbyt rozpieszczona by docenić to co mam? Może wymagam od życia i od siebie więcej niż powinnam? Może powinnam wreszcie zacząć żyć, a nie kombinować, marzyć.. pragnąc by moje życie przypominało wenezuelską telenowelę. Owszem chciałabym być bogata, chciałabym być  tą famme fatale i chciałabym przeżyć cudowną miłość, albo chociażby krótką wakacyjną przygodę. Ale kto by nie chciał? Dążę do ideału. Szukam idealnego faceta, a ciągle narzekam na siebie i na to, że ja przecież idealna nie jestem. Chciałabym schudnąć, ale nic w tym kierunku nie robię.. Chciałabym mieć wielu znajomych i chodzić na imprezy, a tymczasem co? siedzę w domu, boję się zapytać mamy czy mogę wyjść, czy da mi pieniądze na wstęp, czy załatwi mi transport, bo przecież mieszkamy min. 25 km od cywilizacji.

Ciągle tylko chciałabym i chciałabym..  a kto by nie chciał? Musze w końcu ruszyć te zacne cztery litery.

Trzeba cieszyć się życiem, każdą jedną chwilą. Za bardzo wymyślam. Mam 18 lat, zdaną maturę, chociaż wyniki będą dopiero za miesiąc..- mogę się nieźle przejechać. Ale byłam najlepsza w klasie, druga w szkole, wiec raczej tego typu wpadka mi nie grozi. Ojciec zawsze pił, pije i pić będzie i moje zamkniecie się w sobie ( i to dosłowne – zamknięcie się w pokoju) go nie zmieni. Po co mam słuchać ciągłych awantur? Lepiej sobie wyjść. tak jest. Idę teraz ćwiczyć  godzinkę z Chodakowską, dostarczę swojemu organizmowi endorfin, a potem idę z Patką „na spacer”. Dobrze wiem, że nie na spacer, tylko na koncert jakiegoś lipnego zespołu disco polo. no właśnie -DISCO POLO. Przecież się tego słuchać nie da. No ale niech jej już będzie. Pójdę z Nią. w końcu to moja jedyna serdeczna koleżanka, właściwie nazwałabym ja przyjaciółką. Znamy się już 13 lat, nasi rodzice się znali, ale tak bardziej ze sobą jesteśmy dopiero od roku. haha.. to brzmi jak związek :) Boje się tego słowa… Przyjaciółka.. -zbyt wiele razy się przejechałam.

 

19:00

-Cześć Patka :)-powiedziała Ola, gdy Partycja wychodziła z swojej klatki i dziewczyny przywitały się buziaczkiem w policzek.                                                                                                                                                               -cześć słońce, cieszę się, że przyszłaś, bałam się, że mnie wystawisz..;/

-ależ skąd.

-co ty taka wesoła?

-a nie wiem, Ćwiczyłam sobie i jakoś tak uwolniłam najwidoczniej endorfinki. Ładnie wyglądasz.

-dziękuje, TY też. Ten dekolt.. no proszę.. stara nie wiedziałam, że masz już tak długie włosy

-bo zawsze je spinam. A dziś ćwiczyłam, więc musialam się wykąpać.  Nie mam suszarki, a  mi jeszcze nie wyschły, wiesz.. skomplikowane. To gdzie idziemy Patka na ten SPACER?- specjalnie zaintonowała to ostatnie słowo patrząc na nią z uśmiechem.

-no..-chrząkneła- bo ja myślałam, że może na rynek? Bo widzisz tam gra…-zaczęła zakłopotana Partycja, a Ola jej przerwała.

-tak myślałam, chodźmy..-powiedziała i przyspieszyła kroku.

-serio? skad wiedzialas?

-nie jestem ślepa, widziałam plakaty, gra ten Twój zespól,  ja im leci?

- maxdance

-no właśnie masakra. Jakąś angielska nazwa, a oni pewnie w białych spodniach, rureczkach, blond włoski, okularki przeciwsłoneczne i wielkie gwiazdy. Jak do takiej małej wiochy na festyn rodzinny przyjechali to ja się gwiazd nie spodziewam, ale to ile będzie trwało? Jakąś godzinę, dwie maks, chyba co?

-no jakos tak. Wytrzymasz, a to  jest serio fajny zespol. Ten wokalista jest taki przystojny i fajnie się porusza. I ogólnie fajnie się  tańczy do ich piosenek. Nieźle wywijałaś na studniówce do tego.

-haha Co ty gadasz? ja na naszej studniówce nic disco-polowego nie słyszałam.. Brzydzę się tym i dobrze o tym wiesz.

-o ela ela.. ooo oo-zaczeła nucić.

-co? to nie disco polo.-zaprotestowała Ola.

-To od nich.

-Aha. -powiedziała bez przekonania.- przecież ja tego słuchałam jak siostry były w moim wieku, czyli jakieś.. 12-13 lat temu? ten zespól jest taki stary?  jak to wtedy bylo juz stare a oni na pewno byli powyżej 20.mmoze 30 .

-nie wiem ile on ma lat, ale wyglada na mniej. zobaczysz. Będziemy sie dobrze bawić.

-jakoś nie jestem przekonana.

-najważniejsze, że wyszłaś z domu. tak rzadko wychodzisz. zawsze znajdziesz jakąś wymówkę.

-na dzisiejszy wieczór mi zabrakło

-na całe szczęście.

-przepraszam-do dziewczyn podszedł jakiś brunet w okularach przeciwsłonecznych i miną amanta-przepraszam dziewczyny, może mogłybyście mi pomóc- jak dojść  na rynek? Podobno dziś…

-prosto- odpowiedziały stanowczo chórem nawet na niego nie patrząc i nie zatrzymując się .

-troche chamsko, nie?- dodała Patka.

-wiesz,że Cię słyszy królowo taktu?- spytała Aleksandra i w tym samym momencie obie się odwróciły do niego

-następna się znalazła. mogłyśmy być milsze.-obie zaczęły się głośno śmiać.

-jezu.. prosze Cie.. w Toszku i tak nie znajdę nikogo wartego uwagi. Kolejny 19letni podlotek, ani to przystojne, ani zabawne, ani w stanie zapewnić przyszłość

-jesteś brutalna..-Patka odwróciła się.- Idzie za nami, myślisz, że słyszał?

-Szczerze? mam to gdzieś.

- ooo słyszysz? juz graja. mieli zacząć o 19.30,czemu juz spiewaja, chodz-pociagneła Aleksandre za rękę i podprowadziła, a raczej pobiegła z nią szybko pod scenę. Ola rozejrzała się dookoła. Widziała znajome twarze sąsiadów, koleżanki z gimnazjum, z podstawówki, same lub z chłopakami, bawiły sie na calego. Widziała tez znajomego lekarza i pana fotografa którym potulnie sie ukłoniła. spojrzała na scene z lekkim politowaniem-”boże co za żałość, scena 3 metry na 5 i sobie myślą, że są bogami świata.” -pomyślała. Na scene wybiegł dosc wysoki, postawny mężczyzna w białych obcisłych rurkach i szarej marynarce, miał blond włosy, a obok niego pojawiły się dwie męskie , typowo męskie sylwetki- „Jakoś mnie nie dziwi wizerunek owego discopolowca. no ale  prosze.. tancerzy chyba ma spoko” , ola rozejrzała się znowu dookoła. Zespól zaczął grac, a ona zastanawiała się dlaczego tu jest tak mało ludzi, niby cały rynek zapełniony, ale ona ich wszystkich kojarzyła z widzenia, były tam dzieci i osoby w podeszłym wieku. Wszyscy roześmiani. prawie. Jedna para się kłóciła w rogu i nawet nie spojrzeli na scenę. Ktoś tańczył, ktoś śpiewał, ona z Patrycja wepchały się na sam środek. Jakieś kable przechodziły przez środek. Jedna stała po jednej, druga po drugiej stronie owego środka. Patrycja śpiewała tekst piosenki, Ola spojrzała zaskoczona- „skąd ona to zna?”.  Patrycja słuchała różnych rodzajów muzyki. Rocka, popu, rapu, hip-hopu,a czasem nawet disco-polo. A raczej przede wszystkim. Ola chciała sie bawic, ale to nie jej styl, nie jej muzyka, a nie potrafi się bawić do czegos czego kompletnie nie zna i przede wszystkim nie trawi. Zauważyła na sobie wzrok grupki chłopaków. Poczuła się obgadywana. Przewróciła oczami widząc ich uśmiechy „żenada, upili sie i teraz będą podrywać wszystko co się da”. Nagle poczuła szturchnięcie. -Widziałaś? -zapytała Patrycja

-ale co?

-tamten ochroniarz pod sceną, z lewej widzisz?

-chyba z prawej.!

-a no.. z prawej mam problemy ze stronami wiesz przecież.

-noo widze.. fajny nawet.. taka 7 bym powiedziała.

-zgadza sie, a nie 8?

-musi mieć fajną klate, ale 7 wystarczy on jest chyba rudy, wiec nie przesadzajmy.

-Gdzie rudy? co ty ślepa jesteś?   A mój Bartłomiej jak ci sie podoba?

-A który to?

-no jak to? lider zespołu. cudowny Bartuś.

-Stary. I taki typowy disco-polowiec.

-maruda z Ciebie. mi sie podoba. chciałabym takiego ooo… Ideał.

-Ty masz chłopaka, wiesz? juz od jakiś trzech lat. -powiedziała z uśmiechem patrząc jak jej najlepsza koleżanka rozpływa się na widok owego „Bartłomieja” kimkolwiek on był. Widziała jak jej się oczy świecą. Nigdy nie widziała tak szczęśliwej Partycji- a trzeba przyznać, że Patka to typowa optymistka, która cieszy się z byle czego. Ola spojrzała więc na scenę i mimo, że Bartek był na samym środku, Aleksandra go nie widziała.

Patrzyła na tancerzy zastanawiając się jak sie do tego dostali i czy im bardzo wstyd, że jeżdżą po takich wiochach za marne pieniądze i użerają się z psychicznymi fankami. Ci mężczyźni…- tancerze.. wyglądali inaczej. Zupałnie inaczej niz Ci, z którymi Ola miała styczność do tej pory. Po pierwsze to byli mężczyźni, a nie chłopcy. I to mężczyźni, którzy zwracali uwagę na swój wygląd.  Cudnie wyrzeźbione ciało… zarost..

-Fajni. tancerze. zwłaszcza jeden- wyszeptała Ola nie spuszczając wzroku z tego, który jej się tak bardzo spodobał.

-który?

-ten po lewej, o teraz po prawej.

-no fajny, fajny. Chociaz nie wiem, czy ten drugi nie lepszy. to co 8, czy 9 dajemy?

-chyba 9…

w tym momencie owi tancerze podnieśli koszulki, a dziewczyny chwyciły się za ręce szepcząc

-10!

-O ile nie 11 dodała Partycja.

Ola już nie odpowiedziała. Założyła ręce pod piersiami. Stała dumna, pewna siebie, mierząc pogardliwym wzrokiem ” tego lepszego” tancerza.

Minęła jeszcze jedna piosenka kiedy lider zespołu przedstawił jego członków.

-po mojej lewej jak zwykle przesympatyczny, uśmiechnięty, uwodzicielski, kiedyś był kobietą, teraz jest mężczyzną.. Tyyyyymon :)  Po mojej prawej kobieta z brodą- Włodzimiera xD :)

a mojej skromnej osoby przedstawiac nie trzeba Bartłomiej Kaadysek maxdance  polska :)  a teraz wy,  trzy=czte-ry i wszystcy krzycza swoje imie, uwaga trzy-czte-ry..

-Oczywiście jak to Toszek nikt nie krzyknął swojego imienia. wszyscy sie znają wsyzszy sie wstydza.. nie przystoi im się tak zachowywać. ALe pić i awanturowac się na przykład to im przystoi..?-pomyślała Ola

-Dobra spróbujemy jeszcze raz… trzy-czte–ry…

-Patrycjaaaa.. -tylko patka krzyknela, a Bartłomiej puścił do niej oczko.

Ola nie odrywała wzroku od owego Tymona. Kiedy  odwzajemnił spojrzenie zmierzyła go z góry na dół pogardliwym spojrzeniem i rozejrzała się dookoła ziewając.

-olaaa.. czy ja dobrze widze?

-co? -zapytała patrząc z powrotem na Tymka. „hahah Tymek-ładne imię”-pomyślała.

-Ten tancerz się na Ciebie patrzy?

-tez mi sie tak wydaje

-ej on ci puścił oczko-prawie krzyknęła zaaferowana Patrycja.

-ciiiszej- uspokoiła ją Ola.

po 3 piosenkach gestykulacji w strone oli jej samej zachcialo sie tanczyc i spiewac. wzrok takiego mezczyzny.. TAKI wzrok.. TAKIEGO mężczyzny.. to lepsze niż wygrana w totka. Miał w sobie to coś. Cokolwiek by to nie było.

Na chwile zapomniała o bożym świecie. Zapomniała o liście wad jakie posiada, zapomniała  o tym, ze jest skromną, biedną, niewinną istotką z małego miasteczka… Zapomniała o otaczających ją ludziach i muzyce disco polo,która ją otaczała. Nic nie słyszała i nic nie widziała. Tylko ta jedną postać. Pewną siebie, cholernie seksowną, wyrzeźbioną męską postać. Tam na scenie tańczył wysoki, przystojny brunet z delikatnym zarostem i hipnotyzującymi oczami. Pomimo tej odległości Aleksandra była niemalże pewna, że są szare moze w przebłyskami błekitu. IDEAŁ. Serce zaczeło jej szybciej bić, a po całym ciele przeszły dreszcze. Tylko dlaczego? wystarczył jego wzrok. Jedno spojrzenie.. do dobra. więcej niż jedno. Ona mimo wszystko nie oblała się rumieńcem, nie stała sie zakłopotana, ja zawsze kiedy miala stycznośc z jakimś, czy też z przeciętnym facetem. Tym razem miała przed sobą faceta z wyższej półki a sama nie wiedzieć czemu poczuła sie jak królowa całego świata.

Ta szalona trójka na scenie stanowiła całość, byli przesympatyczni, przezabawni i dodali tyle energii tą muzyką.  nie odbyło się bez bisów, kiedy koncert się ostatecznie skończył Partycja pociągnęła Ole za rękę i poszły za scenę . Widziały jak dziewczyny z ich byłej klasy, które w podstawówce zostały siedzieć i  zaliczają się do toszeckiej patologii podbijają do  ochroniarza i do zespolu. slyszaly, że sie spieszą i nie maja czasu na zdjęcia. Ola z Partycją poszły wiec trochę za nimi ,widzialy, ze wchodza do Ratusza kawałek za sceną, wiec czekały pod drzwiami az wyjdą. W międzyczasie Ola poszła zobaczyć samochody na parkingu.

jest tylko jedno wyjebane auto. czarneBMW, ale nie wiem jakie. Przodem stoi. Na rejestracjach WZ. to warszawskie nie? Fajnie. I oni z Warszawy, aż tu? ej, ale to nie takie typowe disco polo tylko takie fajne.

-bo moja kochana juz nie ma typowego disco polo jak z  lat 90-tych tylko dance. Polskie piosenki tez sa fajne. co to bylo z tym tancerzem,co>? czemu on ci oczka puszczal, buziaki, czemu ci machał ze sceny?

-nie wiem. a myślisz, że to było do mnie?

-tak stara. widziałam to i ty tez. Jeszcze taka pewna siebie cwaniara stałaś. Odmachać nie mogłaś ,czy coś..? COKOLWIEK.

-ale nie byłam pewna,czy to do mnie. oni są cudowni.

-mówiłam. A mój BArtuś…

-szczerze nie zwróciłam na niego uwagi. wie tylko, że jest blondynem i chodzi w białych rurkach xD

-Zauwarzyłam, ze cała twoja uwaga skupiła i się na Tymonie. No takiej to Cię jeszcze nie widziałam. Tobie sie ten Tymek podoba, bo Ty mu sie spodobałaś.

-patrz ktoś pakuje coś do tego samochodu.. Taki grubcio :)

-widze. Ej odwroc się, idzie twój farbowany blondyn.

-z urzędu wyszedł przebrany, odświeżony Bartłomiej z podręczną walizeczką, z przewieszoną torbą na ramieniu i z butelka wody w ręce.  Podszedł do samochodu spakował walizkę, tuz za nim szedl Włodzimierz t, a Tymka nie bylo..

-gdzie on jest, ej ty patrz -co te dupy przy wejściu robią? stanęły se w przejsciu urzedu  co? moze na niego czekają

-a ty stoisz na środku rynku obczajając co oni robią, to także podejrzane. Co ty już zazdrosna? to chyba jakies organizatorki, widzisz plakietki maja..

-a no fakt idzie, idzie… -z udrzedu wyszed ten tajemniczy, przstojny mężczyzna o hipnotyzującym spojrzeniu, z zaznaczonymi kośćmi policzkowymi, cudownymi dołeczkami przy uśmiechu. miął na sobie biały obcisły tshirt ktory podkreslał jego tors-tak właśnie wygląda ideał. jego oczy zasłaniały okulary przeciwsłoneczne. owe kobiety podziękowały mu za koncert ,a on przeszedł z walizka do samochodu patrząc przed siebie nie spoglądając nawet w stronę dziewczyn. Na nikogo po drodze nie patrzył- pewny siebie skurwiel. Ola i patrycja obserwowały jak otoczeni ochrona wchodzą do samochodu i ruszają.

-Bartuś za kierowcę.. no proszę.

kiedy czarne BMW ruszyło dziewczyny spokojnym krokiem ruszyły bliżęj ulicy i… auto jechało  bardzo powoli- ludzie przechodzili byle gdzie, bo rynek był wyłączony z ruchu ze względu na festyn rodzinny, tancerz z tylu pomachał w strone Oli, a ona odmachała i posłała buziaczka, na co on odpowiedział tym samym..

-ola..! Ola.!.-Krzyczała zaaferowana Patrycja, Ola  powoli odwróciła się do partycji z uśmiechem i niezwykłym spokojem, lekkim zaskoczeniem, może niedowierzaniem…-Ola co to bylo?-zapytała PAtrycja

-czy-czy on mi pomachał?-zapytała nie wierząc, że to działo się na prawdę

-zdecydowanie. A ty..

-a ja mu posłałam buziaczka.. a on..

-odpowiedział na to.. ja patrzyłam na Bartka i tylko kątem oka widziałam- o lol.! masakra. ale jestem zazdrosna. I rozczarowana! byłam pewna, ze sobie gdzieś z Bartkiem siądę, pogadamy.. chce płytę! albo chociaż 2 zdania z moim idolem. kocham go..

-haha jakby Cie Dawid slyszal.

-jaki Dawid? a mój chłopak, weź już skończ.

-nie martw się, nic straconego. pojedziemy jeszcze na ich koncert.

-serio? Ty to mówisz.>?

-jak grają w takich wioskach jak Toszek to moze będa jeszcze gdzieś w pobliżu kiedyś.

-Tobie sie ten tancerz spodobał, dlatego taka chętna jesteś.

-przestań. -uśmiechana się na wspomnienie przystojnego tancerza z cudownei wyrzeźbionym ciałem.

„ideał”- pomyślała. ” A wiec ideały jednak  istnieją… że teś musiałam kogoś takiego spotkać akurat w dniu kiedy sobie wytłumaczyłam, że idaełów nie ma i nie moge być naiwna. Życie to nie film.. to nie komedia romantyczna z Justinem Timberlakiem i Mia Kunis… ” chociaż to akurat zbyt odważna komedia jak na tak skromną, niewinną niewieste jak ja…

 

 

część 2:

 

A więc byłam na koncercie disco polo. Co gorsza-podobało mi się.  Wystarczyło jedno spojrzenie jakiegoś podrzędnego tancerzyka, żeby  świat, moje życie, wszystko dookoła wydało się piękniejsze… DZIWNE.

Do północy bawiłyśmy się z Patką przy djce. Aż boje się wyjść na zakupy. Z pewnością spotkam się z dziwnymi komentarzami. Nie lubie miejskich zabaw i jak juz na jakieś zagoszczę wszyscy mi to wytykają. a na tej dobrze się bawiłam- tym gorzej dla mnie. Tańczyłam jak w klubie. Jak w miejscu gdzie nikogo nie znam i niczego się nie wstydzę.

Niestety poznałyśmy nowych „kolegów” z Kokotka, którzy strasznie chcą się z nami umówić kolejny raz. Ich było 5,a my tylko 2. Jeden z nich Mariusz zrywał mi kwiatki, robił zdjęcia malując sobie wcześniej usta moją szminką-patologia. najgorsze, że przy pożegnaniu próbował wcisnąć mi swój język do gardła- nie ma nic gorszego jak chłopak,któremu się wydaje,że jest fajny i któremu sie wydaje,że potrafi całować i że ona tego chce.. Oj nie. Nie zawsze „nie znaczy tak” jak to ujmują kobiece pisemka. Czasami ‚nie’ rzeczywiście znaczy ‚tak’, albo ‚być może’, ale nie zawsze! Ale on  chyba nie rozumie, że NIE to NIE… Postaram się jakoś wykasować te smutne wspomnienie z swojej głowy.  Może zamaskuje je fakt, że pierwszy raz wczoraj podeszłam do faceta zagadać w swojej sprawie. Tzn. obie podeszłyśmy do przystojnego ochroniarza, na którego zwróciłyśmy uwagę podczas występu. Rzeczywiście taka siódemeczka, no może 7,5 bym mu dała. przy czym koledzy z Kokotka nie zasługiwali na więcej niż 2. Chociaż szczerze nie wiem, czy 2 to nie za wysoka ocena. A może ich tak źle oceniam, bo nie tylko nie prezentują sie zbyt dobrze, ale są beszczelni, wulgarni, cwaniakują, dziecinni.. nie.. Okropnośc! Szkoda marnować czas na rozmyślanie i pisanie o nich.

śmieszne-od roku szukamy 10 i widziałyśmy jedną. Raz w życiu, która przy obecnych tancerzach spadła do 9, o ile nie niżej…  Dostałam nawet numer od tego ochroniarza. Jest tylko 2 lata starszy. Pisałam z nim trochę na fejsie, ale jakoś  mniej entuzjastycznie do niego podchodzę.

Pisała ola  w swoim komputerowym pamiętniku, czyli na blogu, kiedy usłyszała dźwięk sygnalizujący przyjście wiadomości na facebooku. Napisała oczywiście Patrycja.

-Ej kochanie ogarniałam ich na fejsie, wiesz co? 20 lipca maja koncert w bora bora, jakies 30 km od nas

-hahah. tez to tym mysllam,aelt o sdopeiro za 2 miesiace..;/

-stara nie uwierzysz-ja nie wierze aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

dostała wiadomość na fejsie

-co sie stało? jak wróciłyśmy wczoraj do domu po 1 to weszłam jeszcze na fejsa i napisalam na fejsie wiaodmość do nich,do Bartlomieja w sensie, ze jestem zawiedziona, ze nie bylo plyty,a z reszta masz – czytaj ” Pozdrowienia z Toszka. zawiedziona tym ze nie bylo zdjec najwierniejsza fanka :>”

- a on odpisał??

-no wąłsnie tak, czaisz..? o 4 rano, 3 godziny po mnie… ojoj.

-no co ty

-aaaa obie zaczely piszczec. przed monitorami w swoich domach.

-co odpisał

_przepraszam Patrycjo, śpieszyliśmy się  na kolejny koncert. obiecuje, ze płyta będzie następnym razem :)

 

- „nastepnym razem? :o o ja cie. to musimy jechac!

 

co mu odpiszesz

ze bedzie mial oakzje mi ja wreczyc 20 lipca :) teraz ty pisz do tego tymka.

-zwariowalas?

-spodobal ci sie.

-to jeszcze nei powd bym miala do niego pisac.

-pisz.!

-nie wiem jak sie nazywa.

-dla chcacego nic trudnego znajdziesz go w jego znajomych. tak to nic,ze ma 8 tymonow z znajomych, mam wsyzskich sprawdzac? Nie jestem az ta zdesperowaną idiotką.

No dobra-jestem idiotką i  sprawdzialm wszystkich Tymonów i jeden nie miala zdjecia profilowego,ale w tle miala zdjecie Bartłomieja-pewniemu sie włamał na profil, chociaz z drugiej strony nie jestem tego taka pewna, bo on tu inaczej wyszedl,a tych innych zdjeciach. i 25 lat? nie wyglada na tyle. ale fajnie, zdecydowanie wole starszych. zmienil mu sie styl, kiedys w ful capach chodził. To nietylko tancerz,ale i przedewszystkim fotograf i monter. fane zdjecia cyka, i widac,ze to lubi,ale nie no ja nie jetem oewna,cyz to on. pytalam sie Patrycji,ona twierdiz,ze takale on wyglada jak 20 na tych zdjeciach,a nie jak 11. to ideal ideałów. chcoaz.. na niektorcyh troche słodki jest jak baba,a na innych zbyt silny i meski,a mi sie podobal taki jaki byl na koncercie-zimny casanowa, pewnysiebie cwaniak,kórego jedno spojrzenie wystarczy by odlecieć na inną planetę. No właśnie. To ideał. A ja? przecież mnie wyśmieje. Nie odpisze, każe mi spierdalać…  Dobra raz kozie śmierć. Jednak pisze!

 

CDN…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>